• Wpisów:431
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 21:32
  • Licznik odwiedzin:10 534 / 1791 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
hei wszystkim

dawno niczego nie dodawałam więc czas to zmienić. Jak minęły wam święta ? Mi minęły bardzo przyjemnie , przy stole najadłam się za wszystkie czasy , dostałam dużo słodyczy co mnie bardzo ucieszyło xd
Wieczór wigilijny spędziłam oglądając tradycyjnie Kevina a o 12 poszłam na pasterkę. w 1 dzień Bożego narodzenia odwiedziły mnie kuzynki spędziliśmy te kilka godzin ogladając różne filmy ( taka tradycja ). Drugi dzień świąt minął mi leniwie , cały dzień przeleżałam w łóżku
Nim sie obejrzałam nadszedł sylwester który był najlepszym sylwestrem dotychczas
Wczoraj byłam w Poznaniu w kinie na '' głupi i głupszy bardziej '' szczerze polecam , jedna z najlepszych komedii jakich oglądałam. Niedługo koniec wolnego , już dzisiaj powoli zaczęłam robić lekcje i się uczyć. A jak wam minęły te prawie 3 tyg.wolnego ?
 

 
To nie jest tak, że nie odzywam się, bo nie chcę. Wręcz odwrotnie. Mam wielką ochotę z Tobą porozmawiać, tylko zwyczajnie boję się, że widząc moje imię na ekranie telefonu wywrócisz oczami i powiesz "kurde, nie chce mi się z nią pisać, ale odpiszę, żeby nie było jej przykro"
 

 
Przewracam kartkę za kartką, patrzę tępo na strony pełne słów, ale nie dociera do mnie ich sens. Odkładam książkę na półkę, po czym zaczynam bezmyślnie chodzić po całym domu. Nie umiem się na niczym skupić, nie, kiedy w moich myślach jesteś obecny Ty, kiedy każda piosenka przypomina mi jakieś fragment z mojego życia, w którym byłeś obecny, kiedy nawet najprostsze słowa wywołują we mnie smutek, bo przypominają mi o Tobie. W końcu kładę się na łóżku i próbuję zasnąć, ale nawet tego się boję, bo w każdym śnie jesteś obecny. Miałam zapomnieć, tak bardzo wierzyłam, że dam radę. Ale jak mam tego dokonać, kiedy każdą moją myśl zajmujesz Ty, a moje serce pęka z tęsknoty?
 

 
Wakacje powoli się kończą,a do mnie dotarło,że tak naprawdę nie zrobiłam w ciągu tych tygodni nic,co by mogło zmienić moje życie na lepsze,co by zmieniło mój sposób myślenia,sprawiło,że dojrzałabym w jakiś sposób.Duszę się w tych czterech ścianach i mam ochotę wyjść,biec przed siebie,uciec przed tym wszystkim,ale wiem,że to niczego nie zmieni.Pocieszam się tym,że jeszcze kilka lat,może nawet mniej,i wyjadę stąd,wyjadę daleko.W końcu odmienię swoje życie,sprawię,że nabierze sensu,że już nie będzie się wydawać takie beznadziejne,jakie jest teraz.Nie wiem,czego tak naprawdę chcę,ale wiem,że to nie to,że ja taka nie jestem,spokojna,opanowana.Potrzebuję w swoim życiu odrobiny szaleństwa,adrenaliny,osób,które mają takie same odczucia,których nie satysfakcjonuje codzienne siedzenie w domu i bezmyślne patrzenie w ekran telewizora.Wiem,że będę wytrwale szukać.Będę szukać,dopóki nie poczuję się spełniona,dopóki nie zacznę kochać i akceptować swojego życia takim,jakie jest
 

 
To dziwne. Z każdym chłopakiem potrafię rozmawiać na luzie, a kiedy mam otworzyć usta do ciebie nie umiem wydusić z siebie słów, a do tego serce zaczyna bić jak szalone.
 

 
odrzucasz fajnego kolesia, któremu na Tobie zależy tylko dlatego że siedzi Ci w głowie jakiś frajer, który Cię zranił.
 

 
Nie ważne ile czasu upłynie, wspomnienia i tak powrócą.
 

 
Gdybym mogła podarować Ci tylko jedną rzecz tego świata, chciałabym dać Ci umiejętność patrzenia moimi oczami. Wtedy zauważyłbyś, jak ważny jesteś dla mnie.
 

 
Hardcor? Dla mnie to chłopak, który powie Ci prosto w oczy, że Cię kocha i to przy kolegach, a nie ktoś kto się popisuje robiąc jakieś głupie rzeczy...
 

 
Może kiedyś będę potrafiła Ci wybaczyć. Uśmiechnąć się na wspomnienie tych wspólnych chwil, powiedzieć na głos, że nie żałuję, bo mimo tego, że nie wyszło to byłeś cholernie ważna lekcją. Może nadejdzie dzień, gdzie pomyślę, że mogłabym dać Ci moją przyjaźń bez poczucia urazy czy rozpamiętywania dawnych win. Może, ale jeszcze nie teraz. Może, ale narazie nie potrafię wymazać z głowy obrazu jak kłamałeś patrząc prosto w moje oczy i kiedy ja dawałam Ci miłość, w zamiast dostawałam stertę śmieci.
 

 
Może kiedyś będę potrafiła Ci wybaczyć. Uśmiechnąć się na wspomnienie tych wspólnych chwil, powiedzieć na głos, że nie żałuję, bo mimo tego, że nie wyszło to byłeś cholernie ważna lekcją. Może nadejdzie dzień, gdzie pomyślę, że mogłabym dać Ci moją przyjaźń bez poczucia urazy czy rozpamiętywania dawnych win. Może, ale jeszcze nie teraz. Może, ale narazie nie potrafię wymazać z głowy obrazu jak kłamałeś patrząc prosto w moje oczy i kiedy ja dawałam Ci miłość, w zamiast dostawałam stertę śmieci
 

 
Za parę dni miną cztery miesiące odkąd cię straciłam. Mówiłeś, że nigdy cię nie stracę. Tak bardzo kłamałeś a ja tak bardzo ci ufałam.
 

 
Czasem wystarczy tylko się odważyć, żeby przeżyć coś wspaniałego.
 

 
Czekam. Idiotycznie, nieświadomie, ale czekam.
 

 
Mam nadzieję, że wiesz, że w każdej chwili możesz ze mną porozmawiać. Wystarczy, że napiszesz, a ja od razu zechcę Cię wysłuchać. Nieważne czy będziesz mówić o dziewczynach, swoich problemach, sukcesach czy porażkach i tak będę Cię wspierać. Nie musimy być razem, ale to nie znaczy, że przestanę pragnąć Twojego szczęścia. Z tego powodu jestem nawet w stanie zniknąć raz na zawsze z Twojego życia, które ułożysz sobie tak by niczego nie żałować i iść przez nie z podniesioną głową.
 

 
Jak bardzo szalona jestem kochając nadal kogoś, kto ma mnie gdzieś? Zdaję sobie sprawę z tego, że w jego życiu nie ma już miejsca dla mnie, ale w głębi serca marzę by było jak dawniej
 

 
Nie mogę obwiniać Cię za to, że chciałeś być szczęśliwy. Wiem, że wiele razy próbowałeś tego szczęścia zaznać ze mną, ale ile razy można wszystko od nowa zaczynać i udawać, że nic się nie stało? Też już nie mogłam znieść jak wszystko między nami się sypało
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

takczyinaczej
 
werucha125
 
cześć dasz zdjęcie? PS: fajny PINGER
 

 
Był dla niej ideałem i może właśnie dlatego usprawiedliwiała go przed wszystkimi, a także i przed samą sobą. Gdy nie dzwonił zrzucała winę na rozładowaną komórkę. Gdy nie przyjeżdżał uparcie twierdziła, że na pewno wypadło mu coś ważnego. Nawet, gdy zdradził wzięła winę na siebie twierdząc, że nie jest wystarczająco piękna i dobra. Powiesz, że jej naiwność nie miała hamulców. Masz rację, ale nie zawiniła tu ona sama. Te wszystkie hamulce popsuła miłość, zabierając przy tym granice zdrowego rozsądku.